*Oczami Amelii*
Umówiłam się dzisiaj z Ol w parku. Wstałam dość wcześnie jak na mnie czyli o ósmej. *Ubrałam się* przed czym wykonałam poranną rutynę. Poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę zieloną. Usiadłam na krzesełku i czekałam. Po chwili zadzwonił mój telefon, na ekranie pisało Olivia.
(O-Olivia, A-Ja):
O- Hej, dawno Cie nie słyszałam!
A- Heeej, tak bardzo dawno aż wczoraj. Wyczuj ten sarkazm bejbe.
O- Idziesz dzisiaj ze mną do CH*?
A- No wiesz! Jeszcze się pytasz? Jak możesz mi to robić?! Jak?!
O- Dobra Am ogar. To jak o 15?
A- Tak, przyjdź po mnie. Paa
Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się. Woda akurat się zagotowała. Wlałam ją (wodę) do kubka i poszłam na górę. Usiadłam na moim dużym parapecie, wzięłam laptopa. Weszłam na stronki takie jak: Fb, ask, TT, i jakieś plotkarskie. Posiedziałam trochę na internecie i w końcu wyłączyłam. Znudziło mi się to. O 14 zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. I o 14:30 wyszłam z domu. Pokierowałam się do CH. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam Cher Lloyd- Want u back. Potem zaczęła się moja playlista. Dotarłam na miejsce spóźniona o 5 mim., oczywiście nie obyło się od kazania mojej przyjaciółki na temat ,,Ja się śpieszyłam, ale ty oczywiście się spóźniłaś''. W końcu weszłyśmy. Pomyślałam ,,NARESZCIE!''. Najpierw poszłyśmy do Bershki, potem do wielu innych. Kupiłam <klik>, <klik>, <klik> w Bershce i w H&M : <klik>, <klik>. Czyli było tego mało. Po 'małych' zakupach poszłyśmy do Starbucks'a. I zamówiłyśmy kawę z mlekiem i ciastko.
Potem zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz